Aktualności

Le Mans 24h: 78 edycja legendarnego i morderczego wyścigu samochodowego

Data dodania: 20 czerwiec 2010, Niedziela / Ilość wyświetleń: 1855

Relacja z tegorocznego wyścigu Le Mans 24h.

W ostatni weekend odbył się legendarny wyścig Le Mans 24. Redakcja P24 postanowiła sprawdzić jak wygląda na żywo jeden z najsłynniejszych i najdroższych wyścigów na świecie.

Pierwszy wyścig Le Mans odbył się 26 maja 1923 roku. Początkowo był to iście zabójczy maraton - zawodnicy startowali bowiem w zawodach indywidualnie. Z biegiem czasu, by zapewnić większe bezpieczeństwo, wprowadzano nowe przepisy. Ostatecznie od wielu lat kierowcy ścigają się w trzyosobowych zespołach.

Historia wyścigu pisana jest nie tylko potem, ale i krwią. W Le Mans dochodziło do wielu wypadków, z których kilka zebrało szczególnie tragiczne żniwo. Do najdramatyczniejszego doszło w 1955 roku, gdy jeden Mercedesów wyleciał z toru i uderzył w tłum kibiców. W koszmarnym wypadku śmierć poniosło 80 osób, niemiecka firma wycofała się z wyścigów aż na kolejne 33 lata.

Tor Le mans, którego niewielka część biegnie ulicami miasta ma długość 13629 metrów. W zawodach chodzi o to, by w czasie równych 24 godzin przejechać jak największą liczbę okrążeń. Wyścig jest więc morderczym sprawdzianem nie tylko dla załóg, ale głównie dla pojazdów, które przez całą dobę zmuszone są do pracy w skrajnie trudnych warunkach, a średnia prędkość, uwzględniając przerwy na tankowania, serwis czy wymianę kierowcy, to ponad 200km/h.
Tegoroczna edycja Le Mans 24 odbyła się w ostatni weekend. Po raz kolejny na torze dojść miało do starcia dwóch wysokoprężnych gigantów, których zmagania zdominowały wyścig w minionych latach. Wśród prototypów stanęły do walki pojazdy Audi i Peugeota. Liderem wśród prototypów napędzanych silnikami TDi był Peugeot, który wystawił do zawodów 3 prototypy z 5,5-litrowym, wysokoprężnym V12 turbo HDI FAP, jednak jak to w życiu bywa pech, bądź niedociągnięcia sprawiły że żaden z Peugotów nie dojechał do mety.
Inżynierowie zespołu Audi Sport North American, za sprawę honoru postawili sobie odzyskanie pierwszeństwa. Z czterech pierwszych pozycji do wyścigu startowały jednak samochody marki Peugeot. Rywalizacja zapowiadała się więc pasjonująco.

Na początku wyścigu doszło do groźnie wyglądającego wypadku. Swój bolid - ginetta-zytek - rozbił o barierę mistrz świata Formuły 1 z 1992 roku - Nigel Mansell. Brytyjczyk, który startował w Le Mans wraz ze swoimi synami Gregiem i Leo odwieziony został do szpitala. Na szczęście, lekarze nie stwierdzili u niego żadnych obrażeń.

Pozostała część wyścigu również miała iście hitchcockowski scenariusz. Początki nie były udane zwłaszcza dla ekipy Audi. Na prowadzeniu z kilkuminutową przewagą były samochody Peugeota. Niedługo po starcie audi z numerem 7 miało niebezpieczny kontakt z operatorem jednej z kamer (w wyniku potrącenia doznał on złamania ręki).

Po kilku godzinach ten sam samochód zderzył się też z BMW M3, pomalowanym wg projektu Bono (żadne M3 nie dojechało do mety). Na szczęście Niemcy szybko uprali się z uszkodzeniami i "szuflada" z nr 7 wróciła na tor.
Co ciekawe, po 24 godzinach ścigania hasło "Vorsprung durch Technik" (przewaga dzięki technice), którym Audi od kilku lat promuje samochody, dowiodło swojej wartości. Gdy wszystko wskazywało na kolejne zwycięstwo Peugeota, francuski team przeżył prawdziwy dramat. Samochody zaczęły trapić kolejne usterki - ostatecznie defekty silnika wyeliminowały z wyścigu wszystkie przygotowane przez Peugeota maszyny.

Pierwsze linię mety minęło audi R15 TDI, zespołu Audi Sport North America, które pokonało 397 okrążeń. Dystans 5410,71 km, który przejechało prowadzone przez załogę: Mike Rockefeller (Niemcy), Timo Bernhard (Niemcy) i Romain Dumas (Francja) auto, to rekord w historii wyścigów Le Mans.

Niemiecka firma nie tylko odzyskała straconą w ubiegłym roku pozycję, ale też podkreśliła swoją dominację na tym torze. Na podium znalazły się wyłącznie samochody marki Audi. Drugie miejsce zajęła załoga: Andre Lotterer (Niemcy), Marcel Faessler (Szwajcaria), Benoit Treluyer (Francja), trzecie: Tom Kristensen (Dania), Dindo Capello (Włochy), Allan McNish (Szkocja). Obie załogi startowały w barwach Audi Sport Team Joest.

Po raz kolejny okazało się więc, że w Le Mans nie wygrywa wcale najszybszy, ale ten, któremu uda się dojechać do mety. Peugeota zapowiada niezwykle emocjonujący pojedynek obu producentów w przyszłym roku. Pytanie tylko, czy Francuzom uda się podnieść po tak dotkliwej porażce.

W tym roku do małego miasteczka Le Mans przybyło ponad 350000 ludzi z całego świata. Tereny dookoła toru zamieniły się w pole namiotowe i biwaki bo mimo rozwoju ta mała miejscowość nie pomieści wszystkich w hotelach i pensjonatach. Dla Polaka widok kibica który mieszka w namiocie rozbitym przed swoją Corvette-ą, Porsche czy Dodge-m Viper-em może wydać się dziwny, lecz świadczy to o tym że nawet bardzo zamożni ludzie przyjeżdżają żeby kibicować i niekoniecznie ważne są dla nich noclegowe luksusy. Wyścig rozpoczął się w sobotę o 15.00, lecz już od wtorku można było zwiedzać tor i rozstawione namioty wystawowe sklepy i bary. Te ostatnie przez wszystkie dni cieszyły się ogromnym powodzeniem. Przyznam że momentami wyglądało to wszystko jak ?samochodowy woodstock?, a takiej liczby pijanych Anglików nie widziałem dawno.

Na koniec zachęcamy wszystkich fanów motoryzacji , by chociaż raz w życiu wybrali się na tą fascynującą i niesamowitą imprezę.

Zbigniew Sieczka - Motoryzacja P24

Galeria zdjęć

najnowsze ogłoszenia

ostatnio na forum